Napady paniki czyli tzw. nerwica lękowa z perspektywy poznawczo-behawioralnej

Klienci z napadami paniki przeważnie trafiają do nas wiosną i latem. Są przerażeni. Najczęściej przeszli już badania lekarskie i wiedzą, że ich problem, choć bardzo dolegliwy, nie ma podłoża somatycznego. Chcieliby się dowiedzieć co w takim razie dzieje się z nimi, dlaczego przytrafiło się to właśnie im oraz jak się z tego wyleczyć. Zwykle są wyjątkowo zmotywowani do współpracy z psychoterapeutą, bo w związku ze swoim problemem bardzo cierpią i choć unikają sytuacji, które mogłyby doprowadzić do napadów, to one i tak nawracają. Z czasem coraz częściej.

 
W trakcie ataków paniki pacjenci doświadczają zespołu objawów lękowych takich jak przyspieszone bicie serca, trudności z oddychaniem, zawroty głowy, pocenie się, poczucie odrealnienia świata lub swojej osoby. Boją się, że doznania te są objawami zawału, udaru lub że mogą powodować utratę przytomności, szaleństwo czy śmierć. Takie katastroficzne interpretacje doprowadzają do maksymalnego nasilenia się objawów, co jest skrajnie nieprzyjemne. Potem objawy stopniowo ustępują, pozostawiając po sobie jednak lęk przed kolejnym napadem. Bardzo szybko, ten tak zwany lęk antycypacyjny, staje się wyzwalaczem następnych napadów paniki. Niejednokrotnie zdarza się, że napad paniki wywoływany jest przez zagrażające myśli o charakterze obsesji. Ktoś może miewać myśli jak np. „Zrobię krzywdę swoim bliskim”, „Wyskoczę z okna” bać się ich i w ich następstwie doświadczać objawów lękowych, które przekształcają się w napad paniki.

 
Najczęściej pierwszy napad atak paniki zdarza się w sytuacji, w której niesprzyjające okoliczności życiowe sprawiają, że pacjenci myślą „Nie poradzę sobie”, na przykład kiedy istnieje ryzyko utraty pracy, czy dowiadują się o chorobie bliskiej osoby.
W takcie psychoterapii nasi klienci uczą się kontroli lęku, co pomaga nie dopuścić do występowania napadów paniki. Między innymi zdobywają wiedzę o procesach wywoływania i narastania lęku, dowiadują się jak odwracać uwagę od objawów za pomocą technik uważności i relaksacji, a także podejmują stopniowy powrót do czynności, których zaniechali w związku z pojawieniem się problemu. Gdy udaje się pozbyć ataków paniki, w psychoterapii przychodzi czas na przyjrzenie się osobowościowym mechanizmom, które sprawiły, że problem się pojawił. W wyniku tej pracy nasi klienci uczą się rozumieć siebie, a także przestają oceniać siebie samych negatywnie, co jest ważnym uwalniającym doświadczeniem.

 
Opis przypadku
Pani Paulina, 32 l., w momencie kiedy trafiła na psychoterapię miała napady paniki od dwóch lat. Będąc osobą z natury aktywną bardzo cierpiała z powodu stale zmniejszającej się liczby sytuacji, w których mogłaby uczestniczyć bez odczuwania paraliżującego lęku. Z obawy przed wystąpieniem napadu paniki przestała wychodzić ze znajomymi, unikała otwartej przestrzeni, źle się czuła w środkach transportu miejskiego, nawet przebywanie w open space w pracy było dla niej niekomfortowe. Najchętniej nie opuszczałaby mieszkania, co stało się przyczyną konfliktu w jej związku. Terapia p. Pauliny trwała rok, choć napady paniki ustąpiły po dwóch miesiącach (potem pojawiły się inne cele). W trakcie terapii pacjentka stopniowo zaczęła podejmować działania, z których wcześniej zrezygnowała. Odwiedzała centra handlowe, ponownie zaczęła przemieszczać się autobusami i metrem, chodziła na spacery i niekiedy do klubów. Przekonała się i uwierzyła, że poza dyskomfortem napady paniki niczym jej nie grożą. Ponadto sprawdziła, że im częściej wchodzi w lękotwórcze sytuacje, nie wycofując się gdy lęk narasta, tym bardziej komfortowo i sprawczo się w nich czuje oraz, iż wyjściowy lęk za każdym razem jest niższy. Dużo czasu zajęło p. Paulinie zaakceptowanie, że zaburzenie lękowe z napadami paniki przytrafiło się właśnie jej.

 
Dagmara Potęga-Sidorowicz – psycholog,pschoterapeutka behawioralno-poznawcza